czwartek, 30 lipca 2020

"Nocny Tygrys" Yangsze Choo - recenzja książki


Tytuł: "Nocny Tygrys"
Autor: Yangsze Choo
Tłumaczenie: Agnieszka Walulik
Wydawnictwo: Poradnia K
Data premiery: 15.02.2020 r.

Obyczajówki obyczajówkami, ale teraz przyszła pora na recenzję książki z mojego ulubionego gatunku, a mianowicie fantastyki. "Nocny Tygrys" Yangsze Choo - wiele pozytywnych opinii, czy naprawdę jest warta waszej uwagi? Zapraszam do zapoznania się z recenzją :)

Jedyną przeczytaną przeze mnie książką z motywem chińskich legend, która mi teraz przychodzi do głowy jest "Zakon Drzewa Pomarańczy" a i tak nie można nazwać go pełnokrwistą literaturą z tego gatunku. Gdy nadarzyła mi się okazja na przeczytanie "Nocnego Tygrysa: Yangsze Choo sięgnąłem po niego z dozą sceptycyzmu, ale i zaciekawienia. Chińska mitologia zawsze kojarzyła mi się z magią i tajemnicą, które zdecydowanie mnie przyciągają. Czy to wszystko znajdziemy w "Nocnym Tygrysie"?

Od razu zostajemy rzuceni w wir wydarzeń, który początkowo wydaje się dość niejasny, zagmatwany. Trafiamy do pomieszczenia z umierającym starcem, który wydaje swojemu słudze polecenie odnalezienia zaginionego palca. Ma on jedynie tajemnicze 49 dni na złożenie go do grobu zmarłego. To zadanie rozpocznie ciąg wydarzeń, który połączy losy naszych bohaterów.
Owy palec trafia do rąk Ji Lin, młodziutkiej dziewczyny o wybuchowym temperamencie. Czy wszystko jest tylko przypadkowym zbiegiem zdarzeń, czy można odnaleźć w tym jakiś wzór?
Znajdziemy tu także małego, kilkuletniego chłopca z peronu. Jest on ucieleśnieniem dziecięcego, prostolinijnego poglądu na świat, ale także ogromnej mądrości.



Początkowo nie mogłem się wciągnąć w fabułę, jednak już po upływie kilkudziesięciu stron zostałem pochłonięty bez reszty. Cała powieść niezmiernie przesiąka chińskim folklorem, który jak się wcześniej spodziewałem, zaczął mnie fascynować. Chińskie legendy mają w sobie coś wyjątkowego, czego wcześniej nie dostrzegałem. Może i większa część tej książki to fikcja, ale dzięki niej możemy spojrzeć na świat z zupełnie innej perspektywy. Czasy kolonializmu zdecydowanie rzucają cień na tę historię. Ale oprócz magii, legend znajdziemy w niej także wątek romantyczny. Zdecydowanie nie spodziewałem się takiego zabiegu. Już coraz częściej dostrzegam  schematy w książkach, tak było i tym razem. Pomimo tego kilka razy zostałem zaskoczony przez Yangsze Choo i bawiłem się świetnie podczas czytania. Lektura zdecydowanie idealna na lato, ale nie tylko. Polecam fanom fantastyki!



Cytaty z lektury:

"- Co robisz? - zapytałam, przysiadając się do niego.
- Czekam.
Pod słomianym dachem stacyjki panował chłód i spokój.
- Na co?
Chłopiec pomachał krótkimi nóżkami.
- Na kogoś, kogo kocham. A ty masz kogoś kogo kochasz A Jie? 
oczywiście, że miałam. Matkę, Minga i Shina. A także Hui i moje szkolne przyjaciółki, choś ostatnio, wiedziona dumą, zaczęłam ich unikać, wiele dziewcząt po szkole poszło na kursy nauczycielskie, inne zaś powychodziły za mąż - ja natomiast byłam tak rozgoryczona  swoim losem, że nie potrafiłam spojrzeć w twarz ani jednym ani drugim.
-Bo jeśli masz kogoś takiego, kogo naprawdę, ale to naprawdę kochasz - powiedział poważnie chłopiec - to warto na niego czekać."

czwartek, 23 lipca 2020

Pensjonat Samotnych Serc


Tytuł: "Pensjonat Samotnych Serc"
Autor: Zofia Ossowska
Wydawnictwo: Fila

Jak to jest, że za każdym razem gdy sięgam po powieść obyczajową podejrzewam jak się ona skończy, a i tak całość czytam z zapartym tchem? Sam chciałbym wiedzieć  hahaha. Tak było i podczas czytania "Pensjonatu Samotnych Serc" Zofii Ossowskiej.  Jest godzina 1 w nocy a ja piszę recenzję, bo mam tak wiele słów do powiedzenia. Ale zacznijmy od fabuły.

Pensjonat Samotnych Serc, czyli pensjonat w którym każda zraniona dusza znajdzie ukojenie. Prowadząca go  pani Wiesia jest znana w całej okolicy ze swojej życzliwości oraz pysznych szarlotek. Tym razem do tego zacisznego miejsca, o którym nie znajdziecie ani jednej wzmianki w Internecie, przyjeżdża młoda kobieta z Warszawy - Matylda. Jakie tajemnice skrywa jej przeszłość oraz co ukrywa tajemniczy syn właścicielki pensjonatu?

 Już od pierwszych stron dałem się wciągnąć w historię tej doświadczonej przez los kobiety, Matyldy. Z każdą stroną coraz lepiej poznajemy jej przeszłość, tworząc zarys jej prawdziwego życia, które skrywało się pod otoczką idealnego życia. Powieść ta pokazuje, że nie zawsze wszystko jest takie, jak nam się wydaje. Niejednokrotnie podejmujemy decyzje, które odbijają się na naszym całym dalszym życiu. Nie zapominajmy jednak, że zazwyczaj mamy przy sobie bliskie osoby którym możemy się zwierzyć ze swoich problemów.

Gdyby ktoś kilka lat temu powiedział mi, że aż tak bardzo polubię czytać powieści obyczajowe, zdziwiłbym się. Jak teraz jednak widzę, mają one w sobie to coś co wzbudza emocje w czytelniku. Może nie chodzi o skomplikowaną fabułę, zwroty akcji tylko EMOCJE od A do Z. Naprawdę, nie pamiętam kiedy ostatnio uroniłem łzy podczas czytania jakiejś powieści, tym razem  jednak miało to miejsce. Szarpała mną bezsilność i wile skrajnych emocji, przez co ponownie nie mogłem się oderwać od lektury. Komu polecam? Osobom które chcą poznać ciepło płynące z serca właścicielki Pensjonatu Samotnych Serc, zagubionym duszom i oczywiście zwolennikom obyczajówek. Mam nadzieję, że się nie zawiedziecie, bo ja bawiłem się świetnie podczas czytania. :)


A tutaj macie moje ulubione cytaty z lektury:

"-Dobroć jest czymś naturalnym, dlatego ludzie tak bardzo jej nie doceniają. Przychodzimy na świat, mając ją w sercu, lecz w niektórych przypadkach, w miarę upływu czasu nasze dusze wypełniają się smutkiem. złością, nienawiścią. Każde bolesne doświadczenie pozostawia w nas ranę"

"Nie rozumiemy, że powinniśmy kochać kogoś za to, jaki jest, i skupiać się na jego najlepszych cechach, a nie porównywać z ludźmi, których już przy nas nie ma"

"Ale co złego jest w marzeniach? Jeśli człowiek jest ich pozbawiony, jego życie staje się puste i zmierza donikąd. Uważam, że wszyscy powinniśmy marzyć i mieć jakieś cele."

"- Myślisz, że jesteśmy złymi ludźmi? - spytała Jaśmin.
- Złymi? A niby dlaczego?
- Dobrych ludzi nie spotyka przecież tyle przykrych rzeczy"

czwartek, 16 lipca 2020

Miłość warta wszystkiego, Agnieszka Jeż - recenzja książki


Tytuł: "Miłość warta wszystkiego"
Autor: Agnieszka Jeż
Wydawnictwo: Fila

Miłość warta wszystkiego” czyli kolejna z książek osadzonych w realiach wojennych. Tym razem jednak historia przeplata się z czasami współczesnymi. Sara i Anna, w którym momencie ich losy się przetną? Zapraszam do zapoznania się z recenzją.

Sara Flinkierówna od pierwszego wejrzenia zakochuje się w Janie Górskim. Połączył ich przypadek. Na horyzoncie pojawia się jednak wojna, która sprawia, że świat zmienia się nie do poznania – staje się mroczny, nieprzewidywalny i pełen ludzkiego cierpienia. Ona jest Żydówką, on Polakiem – na swojej drodze napotkają niejedną przeszkodę.

Współcześnie zaś poznajemy Annę Matkowską – kobietę, której brakuje tylko miłości. W ramach ciekawości postanawia zalogować się portalu randkowym, gdzie wkrótce poznaje Marcina. Czy naprawdę trafiła na odpowiedniego chłopaka?

Pomimo, że od samego początku podejrzewałem jaka zajdzie zbieżność, to od pierwszej do ostatniej strony zostałem pochłonięty. Autorka bardzo dobrze wie jak grać na uczuciach czytelnika i niemal nie przyprawić go o zawał serca. Pokazuje, iż czasem najlepiej jest o trudnych rzeczach mówić w prosty sposób.

Agnieszka Jeż tworzy książkę, w której doświadczamy zderzenia różnych światów. Pokolenie przedwojenne – sentymentalne, pełne czułości oraz współczesne – ciągle zabiegane. Obie rzeczywistości łączy jednak pogoń za miłością, jej silne pragnienie. Świat się cały czas zmienia, ale pogląd na miłość pozostaje taki sam, co możemy dostrzec na kartach tej powieści.

Prawie wcale nie czytam powieści obyczajowych i romansów, dlatego nie potrafię ocenić tej powieści w ich skali. Posłużę się zatem miarą przeczytanych przeze mnie książek ( a trochę ich było :D ). Zarwałem dla niej noc, a gdy tylko odkładałem ją na chwilę, od razu tęskniłem za bohaterami. Z ciekawością oraz przepełniony skrajnymi emocjami brnąłem przez tę historię poznając dalsze losy Sary oraz Anny, z drugiej jednak strony nie chciałem się z nią rozstawać . Mile się zaskoczyłem dowiadując się o kontynuacji, na którą swoją drogą czekam z niecierpliwością. Komu polecam? Osobom uwielbiającym młodzieżówki a także każdemu młodemu człowiekowi, aby ujrzał siłę prawdziwej miłości.


Moje ulubione cytaty:

„Żyć możesz tylko dzięki temu za co mógłbyś umrzeć”

„A może za dużo wymagała od miłości? Może by wystarczyła taka zwyczajna dobra miłość? Podobno najlepsze są właśnie wystarczająco dobre matki, a nie te najsuperowsze. Może z miłością jest tak samo? Skąd ludzie mają wiedzieć jaka ona powinna być? Z książek, z literatury, z filmów? Z obserwacji? Może w szkole nie powinno się wkuwać budowy pantofelka, czy mikroskopu, a więcej rozmawiać o uczuciach, miłości, rodzinie? W końcu szkoła ma przygotowywać do życia – a ile razy w dorosłym życiu przyda się komuś wiedza o okularze, tubusie czy wodniczce tętniącej? O miłości zaś – codziennie …”

„...wiedziała czym jest miłość. Jest siłą, dzięki której się żyje”




Książkę odebrałem za punkty na portalu czytam pierwszy





poniedziałek, 13 lipca 2020

"Anonimowi Heretycy" recenzja książki


Tytuł: "Anonimowi Heretycy"
Autor: Katie Henry
Wydawnictwo: Editio

"Anonimowi Heretycy", czyli opowieść o różnicy poglądów i religii, przyjaźniach, miłości oraz dorastaniu. Michael bardzo często się przeprowadza, przez co ciężko jest mu zawrzeć trwalsze przyjaźnie. Tym razem trafia do Świętej Klary - szkoły katolickiej, jako heretykowi nie jest mu łatwo dopasować się do panujących tam reguł. Co się stanie gdy nie podporządkuje się hipokryzji?

Powieść Katie Henry uczy nas akceptacji do drugiego człowieka. Pokazuje, że KAŻDY- niezależnie od koloru skóry czy wyznawanej religii, wartości  zasługuje na równe traktowania. Niejednokrotnie, tak jak główny bohater czujemy się "inni". Wystarczy jednak rozejrzeć się wokół, aby spotkać wielu ludzi, którzy są bardzo podobni do nas. W powieści tej spotykamy się z całkowitą różnicą światopoglądów, co pokazuje nam jak bardzo wyznawane wartości mogą się różnić. Zagorzała katoliczka, żyd oraz ateista - co wyjdzie z takiego połączenia?

"Anonimowych Heretyków" pochłonąłem w zaledwie dwa dni. Spodziewałem się czegoś lekkiego, a książka zostawiła ślad w mojej osobowości. Nie mogę powiedzieć, że moje życie zmieniło się o 180 stopni, ale zacząłem inaczej postrzegać wiarę. Bo wiara nie jest tylko pustym klepaniem regułek, o czym niektórzy zapominają. W życiu liczy się to jakimi ludźmi jesteśmy i jakie wybory podejmujmy.

8/10


Za egzemplarz dziękuję wydawnictwu editio 
https://editio.pl/


"Oblicza księżyca" Nina Nirali - recenzja książki

  Tytuł: Oblicza księżyca Autor: Nina Nirali Wydawnictwo: Nina Nirali  Pomimo tego, że nie jestem kobietą książka poruszyła mnie. Sięgałem p...